Żary

***

Pytała pani Basi, we śnie,
gdzie leżą Żary.
któż to wie!?
Krzyknęła Basia, bo nie wiedziała,
choć w samym centrum Żar mieszkała.
Dzieci się śmiały,
że ktoś zżarł
wszystko, co było
z miasta Żar.
Pani złapała się za głowę.
Gdzie leżą Żary? kto mi powie?
W klasie grobowa cisza zapadła,
bo klasa całe Żary zjadła.
Zachodzą w głowę tęgie głowy
i poszukują nazwy nowej.
Tu stoi zamek, kościół i baszta.
Tu leży chodnik i pizza z ciasta.
Tam biegnie dziesięć małych uliczek,
a okien w domach nie policzę.
Dworzec i ronda i markety,
wielkie zakłady od parady
i las zielony jest. Niestety,
dzieci z tej klasy świat zwiedzały
i już o Żarach zapomniały.
Śmieją się burmistrz i ludziska,
że szklarz dzieciakom kitu nawciskał.
Aż mądra pani w okno spojrzała,
gdy pomysł leciał i go złapała.
Słuchajcie dobrze, dzieci drogie.
Gdzie my mieszkamy? Kto mi powie?
A na to klasa: w Żarach, przepani!
Ale gdzie leżą, nie wiemy sami.
Więc pani rozłożyła mapy
i powiedziała: jesteście gapy!
I pokazała, gdzie leżą Żary,
piękny łużycki gród prastary.