Mój Anioł Stróż i baśnie

***

   Przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie i namawia do pisania. Tak było z moją baśnią-epopeją "Lustro". Zaczęło się prozaicznie. Jechałem do pracy. Zwyczajny dzień pełen słońca i dobrych myśli. - Tak można rozpocząć pisanie książki, rozmowę przy kawie, a nawet wielkie przemówienie. Nic z tych rzeczy. Tu i teraz, dziękując mojemu Aniołowi Stróżowi za pomoc i często nieoczekiwane wsparcie, napiszę o baśniach. O moim widzeniu baśni jako moim osobistym świecie dziejącym się obok, albo jednocześnie w świecie realnym, w którym przyszło mi żyć.

   Każda baśń mówi o życiu. Nie jest jednak zapisem życia. Korzysta z morału, a raczej z przesłania, bazuje na doświadczeniach i innych elementach realnej rzeczywistości. Prawdziwa baśń nawiązując do ludzkiego losu sięga głębiej. Jest opowieścią o życiu, postrzeganym oczyma ludzkiej duszy. Opowiada o odczuwaniu rzeczywistości całym naszym jestestwem, wszystkimi zmysłami naraz, nawet jeśli tego odczuwania nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, czy uświadomić. Prawdziwa baśń dzieje się w nas samych. Sięga pradziejów ludzkości zakodowanych w tym, co pozostało w nas stałe i uczciwe. Takimi są archetypy, którymi obdarowali nas nasi przodkowie, nasi protoplaści. One wskazują nam kierunek naszych zamiarów, pomagają przezwyciężyć trudności, uczą jak odbudować zaufanie do siebie w razie porażki i jak tę porażkę przekuć na zwycięstwo.

   Prawdziwe baśnie trzeba odczytywać o wiele szerzej niż rzeczywistość.

   Idę droga baśni i wiem, że mój Anioł idzie ze mną.