Odchodzi piękny, chociaż trudny stary rok. Pełen nieprzewidywalnych zdarzeń, wspaniałych wyzwań, spełnionych marzeń i mocnych wzruszeń. Ta chwila, zanim odpłynie w jeszcze żywą dal przeszłości, przypomniała mi "Małego Księcia". W głowie kołacze pytanie: czy to bajka, czy nie bajka... Dla mnie prawdziwa opowieść opowiedziana mądrością dziecka dla dorosłych. - Miłość i opiekuńcza siła świata, natury, mówią do nas, że dziecko ma w sobie pierwotne, archetypiczne postrzeganie rzeczywistości. Widzi i czuje świat bez zakłamania, bez cwaniactwa, bez rywalizacji o pierwszeństwo, bez sztuczności jaką wymyślili dorośli, nazywając ją dobrym wychowaniem. Np. siedź prosto przy stole, nie kręć się na lekcji, nie krytykuj dorosłych, widelec trzymaj w lewej, a łyżkę w prawej ręce i wiele innych. - Tymczasem świat widziany oczami dziecka jest jasny i czysty w swoim szczerym przekazie. Dzieję się tak podświadomie, bo dziecko czuje i mówi co czuje. Tak też skonstruowana jest baśń; prosta i jasna. W baśni zły jest złym, a dobry dobrym. Baśń czytamy ze zrozumieniem. Baśń nie kłamie. Dziecko też nie kłamie, fantazjuje. Ma bardzo trafne spostrzeżenia. Jest ufne. Dlatego też tak łatwo je oszukać. Baśniowy świat opowiada nam tak jak dziecko, jakąś historię. Prostymi, szczerymi słowami. - Jednym zdaniem, mądrość ludzka znalazła sobie w baśniach cudowny sposób na przetrwanie. Ten, kto wymyślił legendy i opowieści i zawarł w nich prawdę o świecie i ludziach, na pewno był geniuszem. Dzięki temu baśnie stały się swoistego rodzaju kodeksem moralnym; uczą nas jak postępować, żeby nie krzywdzić innych ludzi, zwierząt i przyrody.
Skąd skojarzenie z Małym Księciem"? Dalej niż stąd, pozostaje za mną długi rok. Już niedościgły w realizacji, ale zapamiętany w decyzjach, w dokonaniach i niedokonaniach. I tak jak Mały Książę, mogę tylko wierzyć, że do czegoś , do kogoś powrócę, bo pozostał niedosyt, niedopowiedzenie, może blizna?
Skojarzenie roku życia z baśnią, ma też inny wymiar. Drzemią we mnie skrywane marzenia. Może nie do końca wierzę w ich realizację, ale one we mnie mieszkają. - W baśni poszukujemy wielkiego skarbu, ratujemy piękną księżniczkę, zapomniane miasto, ciekawią nas wielkie przygody i najdziksze podróże.- Rok życia daje nam wycisk. Jeżeli go nie przesypiamy, czujemy się zmęczeni. Jeśli nie spełniliśmy swoich oczekiwań, jesteśmy zniechęceni. Powinniśmy się zatrzymać w biegu, odpocząć, zastanowić nad następnym krokiem... Może nawet na chwilę o sobie zapomnieliśmy? - Dzień przed końcem roku, ja przystaję. Zastanawiam się, jakim jestem architektem dla mojego roku? Może nauczyłem się słuchać wiatru na skrzyżowaniach dróg i zdarzeń, może usłyszałem potrzebę mojej duszy, może zacząłem być milszym dla samego siebie?
Mały Książę podjął wielkie wyzwanie. Czy je zrealizował? Nie wiemy. - Gdyby mnie ktoś poprosił, jako architekta, o zbudowanie centrum handlowego, zapytałbym, skąd pochodzi, co kocha, za czym tęskni. Dzięki temu wiedziałbym, jaki skarb skrywa w swojej duszy. I tak, człowiekowi z wielkiego miasta, zaproponowałbym centrum z wieżowcami, lądowiskiem dla helikoptera i kryształową kulą. Komuś, kto wychował się na wsi, centrum otoczone zielenią, tonące w kwiatach i skwerkach. Człowiekowi z małego miasteczka starą uliczkę, miejski rynek z zapomnianą bramą, za którą aż chce się zaglądnąć z ciekawością.
Właśnie takie jest moje, nie podsumowanie, ale zakończenie roku. On trwa we mnie, chociaż już inaczej niż "w biegu". - Bo skradam się na palcach, cichutko, najciszej przed samym sobą, wracam potajemnie do ukochanych chwil, miejsc, ludzi i marzeń - po miłość, po uśmiech mojej Miry, dzieci i wnuków - po siłę na następny, już za chwilę, nowy rok. I jak Mały Książę, chciałbym wykorzystać swoją szansę, bo Nowy Rok, to nowe wyzwanie.