Drogi Czytelniku.
Jestem baśniopisarzem. Piszę baśnie dla dzieci i dorosłych — dla tych, którzy potrafią marzyć, słuchać sercem i dostrzegać niezwykłość w codzienności i dla tych, którzy o marzeniach może zapomnieli, a może nie maja na nie czasu, a może też po prostu nie wierzą w spełnienie marzeń? Pisanie baśni to nie tylko moja pasja, ale też droga, którą wybrałem, by opowiadać o tym, co ważne i ponadczasowe.
Wychowałem się w ogromnej przestrzeni wody, łąk, lasów i marzeń. W Pile, a właściwie w tym co ją otacza. Dzikie, tajemnicze zakątki pełne piękna przyrody, zaskakujących spotkań i dogłębnych wzruszeń. Do miejsc, zdarzeń i ludzi, powracam nie tylko myślą. Dorosłem, poznałem inny świat, spotkałem prawdziwych przyjaciół - ale to co zapamiętałem z młodości, pozostało niezmienne.
Moje dzisiaj jest pełne koloru, rodziny, przyjaciół, baśni, pieśni i radości z każdego dnia. Mieszkam wraz z moją Mirą w małym domku z wielkim ogrodem. Od czasu do czasu zapełnia go zabawa, radosne głosy wnucząt i spotkania rodzinne.
Bywają wieczory, kiedy biorę do ręki gitarę i śpiewam moje pieśni i piosenki.
Odwiedzam las, niekiedy rzekę i biegnę pamięcią do chwil z młodości.
Kupiłem rower i być może dogonię to, co idzie trochę szybciej niż ja. - To coś jest moimi baśniami, pieśniami i przyjaciółmi, dla których napisałem wiersz.
Promyk
byłem tu
trzymałem dobre ręce
nazywałem słowa
dotykałem nadziei
byłem tu
i tam byłem
i jestem gdzie nie wiem
ulica ta sama
pełna bruku bez echa
głosy cichną wołaniem
biegną przeganiają rosną
byłem tu jestem
a jakby nie
patrzę na ludzi
coraz mniej widzę
czekam na żyjących
może wstaną
może wyjdą
zapełnią pustkę
teatr otworzą słowem
gestem
ciszę rozkrzyczą
roztańczą słońca promykiem
Miałem czterdzieści lat, za sobą „stołek dyrektorski”, ważnych i możnych przyjaciół, realizację wspaniałych pomysłów, upadłą firmę samochodową, auto rozbite o przydrożny krzyż. – Pustkę! Wielką krzyczącą pustkę…
Bóg prowadzi człowieka różnymi drogami. - Odnosiłem spektakularne sukcesy, byłem znany, ceniony, piąłem się coraz wyżej, ale widocznie nie o to w moim życiu chodziło. Podświadomie niszczyłem wszystko, co dawało mi szansę na sukces. Szukałem prawdziwej misji, którą trzeba wypełnić na tym świecie. I dopiero prosta i ciężka praca w lesie w Austrii, z dala od ludzi, telefonów i zbyt hałaśliwego chaosu - dała mi szansę na spojrzenie w głąb siebie. Tam, w przepięknej Styrii, gdzie nikt mnie nie znał, byłem tylko ja i Bóg. Dzień po dniu pozbywałem się starej skóry, zbędnego balastu narzuconych ról. Aż któregoś wieczoru, jakby całkiem podobnego do innych wieczorów, z głębin duszy popłynęły słowa – tak powstały baśnie.
Miasto Szczęścia
Miedziany grosik
Trzy marzenia
Zapomniany skarb
Wędrowne Skrzypki
Tańcząca Miłość
Przygody Wiesiołka i Tusi Buntusi
Śpiewająca Gwiazda
Lustro
Baśnie czytałem od najmłodszych lat. Baśnie rozwijały moją wyobraźnię, pielęgnowały marzenia i uczyły żyć. Dzięki nim przetrwałem i rozwiązałem moje największe problemy. Bez wiedzy i wsparcia mądrości zawartej w baśniach świata, wiele spraw nie dałoby się rozwiązać i poukładać życia od nowa. Miliony ludzi, całe narody - wychowywały się na baśniach przez tysiące lat. Ta mądrość posłużyła i dla mnie. Skorzystałem z niej i nie żałuję. Nie żałuję przede wszystkim czasu zarezerwowanego na czytanie baśni. To czas darowany życiu jak miłość. - Myślę, że można tak powiedzieć i tak czuć, bo baśnie zawsze powstawały i powstają z miłości do człowieka, do świata i do Boga.
Kiedyś usłyszałem takie zdanie: ci, którzy czytają baśnie, zawsze odnajdą właściwą drogę i sens tej drogi. Może dlatego, po wielu życiowych doświadczeniach, mając w plecaku marzenia i mądrość narodów zawartą w baśniach - zacząłem je pisać? A może dlatego, że chciałem napisać baśń? Taką moją, najbliższą sercu i tym, którzy kochają.