Nie, a nawet przechodzą swoisty renesans. Baśnie są uniwersalne, absolutnie ponad czasem.
O wartościach płynących z baśni mówiłem już wcześniej. Teraz chcę się powołać na Pinkolę Estes – badaczkę baśni i legend w celach leczenia psychiki, szczególnie kobiet, poprzez wydobywanie głęboko ukrytej jaźni.
Odtwarza ona prastare opowieści, baśnie i legendy, ponieważ uważa wszystkie motywy i fabuły występujące w baśniach, legendach i mitach są w celu ujęcia i zrozumienia instynktownego życia człowieka.
Opowieści, wg Pinkoli, przynoszą uzdrowienie, mają zatem wielką moc – one „ pobudzają, wzruszają, rodzą smutek, pytania, tęsknoty i głębokie zrozumienie, co z kolei spontanicznie wydobywa na powierzchnię archetypy”.
Wg autorki te stare opowieści zawierają wskazówki jak żyć, prowadzą przez zawiłości życia, pozwalają zrozumieć potrzebę wydobycia archetypu głęboko ukrytego.
Pinkola w swojej książce „Tańcząca z wilkami”, pisze: „Miałam to podwójne szczęście, że gdziekolwiek się udawałam, zamężne gospodynie, mężczyźni w sile wieku, oraz starcy i wiejskie głupki m- artyści duszy” – wylegali z lasów, wychodzili mi na spotkanie z dżungli, łąk i zza piaszczystych wzgórz, by uraczyć mnie swoim trajkotaniem. Z wzajemnością”.
Nie powinno pozbawić się dzieci współczesnego pokolenia tego co najwartościowsze, odcinając od archetypów, od prastarej mądrości, zakodowanej w baśniach i legendach.
Opowieść, bajka, czy baśń klasyczna „jest lekarstwem, które wzmacnia i pokazuje właściwą drogę każdemu człowiekowi i całym społecznościom”.
Pozbawiając dzieci baśni, odcinamy je od korzeni, od pierwotnych naturalnych instynktów.
Należy szanować każdą twórczość, która te więzi podtrzymuje.
Przyznam się cichutko, że czasem gdy ludzie pytali mnie, no dobra, ale co ty piszesz, mówiłem z dumą: „baśnie!” Znajomi, przyjaciele różnie reagowali, ale było to w stylu: aaa – takie dla dzieci?
No tak. To takie niespecjalnie ważne, kiwali głowami, uśmiechali się z pobłażaniem, niekiedy dodając: nasz Andrzej to marzyciel. – Nie zawsze dobrze się z tym czułem, ale nic nie zniszczyło mojej miłości do tej formy wyrażania siebie. I kiedyś moja córka, a później moja żona przeczytały książkę Pinkoli Estes „Tańcząca z wilkami”. I zaczęły dzielić się jej treściami. Zobaczyłem, że nie jestem sam. Jest nas całkiem sporo, współczesnych marzycieli, którzy mówimy baśniami, jedni prosto, inni metaforycznie, ale wszyscy zdążamy do jednego – pokazania mądrości płynących z baśni.
Jestem szczęśliwy i dumny z tego, że baśnie kształtowały i kształtują moją osobowość i moje życie.