Cały ja

Cały ja

***

  Moja żona przysnęła otulona kocem. Niedziela. Spokojny - niby- dzień. Świat prószy śniegiem, topi go i znowu prószy. Jest, nie ma. Chmury bawią się w ciuciubabkę. 

  Twarz mojej Miry jest spokojna, skupiona - gotowa do dzisiejszych wyzwań. Za pół godziny dom wypełni się młodymi głosami, za godzinę następnymi, pełnymi oczekiwań, ciekawości, obecności. W moim sercu coś łagodnieje. Z surowego człowieka wyłazi ciepło, uśmiech... - Kocham ciebie moja Miro. Jesteś doskonała i ciałem i duchem. Empatyczna, ale nie znosząca kłamstwa, zacierania śladów błędów. Szczęściarz ze mnie. - Wciąż jesteś studentką filologii, wędrujemy zakamarkami Lublina przedzierając się pomiędzy kroplami deszczu. Zaciekawieni, rozgadani, uczący się siebie i miłości.

   Przecież minęło dopiero czterdzieści pięć lat od dnia, kiedy na moje szczęście powiedziałaś "tak" i wciąż trochę mnie lubisz. Przechodząc patrzysz w moje oczy z największą miłością. - - Kocham ciebie Andrzeju- mówisz jasnym prostym przekazem, pewnością - ale ciebie nie lubię, kiedy się ze mną nie liczysz.  - Czuję się niewyraźnie, ale jestem spokojny o miłość mojej żony, moje zakochanie, o nas. 

   Moje życie biegnie ścieżkami dokonań i porażek, śladami moich baśni, pieśni, wierszy dla dzieci, myśli, marzeń, tęsknot i oczarowań. Przez lata wymieszało się w jednym garnku to co dobre, piękne, trudne, niepokojące... Świat rzeczywisty ze światem wydumanym. - Doskonale wiem co się zdarzyło i co dzieje się dzisiaj. Wiem o czym mówią moje sny. Ale w moim tworzeniu nie liczy się realne i wymyślone; liczy  przeżywane. A to co przeżywam, gotuje się pod jedną pokrywką. 

   Myślę, że czas i życie zaskoczy mnie jeszcze wiele razy. Oberwę po uszach, ale też dostane buziaki. Lata życie nie mają z tym nic wspólnego. Jestem, żyję, tworzę tu i teraz. - Dlatego też zapraszam do mojego świata. Tego szczerego, prawdziwego, a jednocześnie nasyconego  kolorami wyobraźni.