Hodowała babcia w ogródku
tulipany. Rosły pomalutku.
Najpierw zielony kiełek na świat
wyjrzał i powiedział: ach!
Za kiełkiem zielony listek
usłyszał wiatru gwizdek.
Za listkiem główka mała
pąkiem się stała.
Patrzy babcia przez okienko,
rosną kwiatki pomaleńku.
Na stole gliniane dzbanki
czekają na tulipanki.
Przyszedł maj kolorowy
i wbił sobie do głowy,
że z każdego pąka na rabatkach
zrobi pięknego kwiatka.
Dotknął ciepłem zieleni
i świat się zaczerwienił.
Musnął promykiem złotym
pąki za płotem.
W jednej chwili w ogródku,
co rosło pomalutku,
wybujało w zenicie
jak całe życie.
Szły dzieci ze szkoły do domu.
Nie robiły krzywdy nikomu.
Spojrzały, a przed oczami
ogród zaczarowany!
Wczoraj zielony w pąkach,
dziś w promieniach słonka
płonie kolorami świata,
figle płata.
Rączki dzieci wyciągnęły
i po kwiatuszku wzięły.
W pośpiechu główki urwały,
same łodyżki zostały.
Patrzy babcia przez okienko,
uroniła łzę maleńką.
Przyszło dzieciom do głowy
zabrać ogród kolorowy.
Uśmiechnęła się kochaniutka,
choć żal wiosennego ogródka.
Jutro z rana na zdrowie
dzieciom powie.