Królik rusza wąsikami,
chrupiąc marchew ząbeczkami.
W marchwi siedzą witaminki,
stroją do królika minki.
Słuchaj – mówią – nasz króliku,
co ty robisz w warzywniku?
Na to królik: siedzę sobie,
witaminki z marchwi skrobię.
Zamyśliły się kwiatuszki:
mamy takie wątłe nóżki?
Róże, maki i bławatki –
proszą: oszczędź biedne kwiatki!
Królik chrupiąc, mówi zgoda!
Na marchewkę dzisiaj moda!
Kto je marchew, ten zdrowieje
i na nogach się nie chwieje!
Rusza sobie długim wąsem
i na kwiatki się nie dąsa.
Gdy króliki marchew mają,
pięknych kwiatów nie zjadają.
Krasnoludki, taki ludek,
co odwiedza ten ogródek,
kwiatki zrywa i wianeczki
splata dzieciom na główeczki.
My, króliki, szara brać,
nie musimy kwiatków rwać.
Z kwiatów miody smakowite
robią pszczółki pracowite.
Królik spojrzał, wąsem ruszył
i na plecach złożył uszy.
Potem się na górkę wdrapał,
słodko spał i głośno chrapał.